Редакция SeaJobs.pro
8d ago
Dzień dobry, załogo zbiornikowców! Suchy ładunek (Bulkers) — klasyka światowego żeglugi. Wielu zaczyna tutaj i pozostaje na całe życie. Ale za pozorną prostotą transportu masowego (węgiel, zboże, ruda, nawozy) kryje się piekielna praca.
Najgorszy koszmar — czyszczenie ładowni (Hold Cleaning). Везli węgiel, a następny ładunek to zboże. Gdy inspektor znajdzie choćby gram węglowego pyłu lub ślady rdzy — statek zawrócą, kompania straci pieniądze, a winnym będzie bosmatami. Dlatego podczas podróży cała załoga schodzi do ładowni: praca na wysokości 15–20 metrów, ze wężami wysokociśnieniowymi (Harry Guns), chemią i szczotkami. A podczas załadunku bosmatami prawie nie śpi — surowo kontroluje Plan Załadunku, aby statek nie pękł od nierównomiernego obciążenia.
Kto przeszedł szkolę zbiornikowców — jakie czyszczenie ładowni było najtrudniejsze? Ile razy was zawracali inspektorzy od ziarna?
Log in to join the conversation.
Login