
14 lipca 2026
Słuchajcie, chłopcy. Jeśli pływacie przez Cieśninę Ormuz, patrzcie na horyzont i trzymajcie kamizelki ratunkowe blisko. Robi się tu cholernie źle, a morze krwawi.
Wiadomość właśnie przyszła od ministerstwa obrony ZEA, ale już słyszeliśmy to na kanale VHF. Dwa nasze tankowce transportujące olej dostały w leb od irańskich pocisków rakietowych podczas tranzytu południowymi torami omańskimi. Trafili VLCC Mombasa B (IMO 9739501) i VLCC Al Bahyah (IMO 9937799)—chociaż niektórzy mówią, że mogło chodzić o transport LNG Al Bahiya. Nie ma znaczenia, który kadłub; to stal i mięso tam, na morzu.
Dostały bezpośrednie trafienia rakietowe na wodach omańskich, gdzie myśleliśmy, że mamy nadzór z USA. Ośmiu naszych braci morza jest w potrzebie, czterech w naprawdę złym stanie, ewakuowani helikopterem. Ale największy cios: straciliśmy drugiego oficera. Jeden z marynarzy indyjskiego pochodzenia na pokładzie Mombasy B nie stawił się na następną zmianę. Zginął w tym ataku. Spoczynek dla niego na morzu i niech Bóg błogosławi jego rodzinie w domu. Żaden marynarz kupca nie zgadza się być celem rakiet przelotowych.
Natychmiast po uderzeniu wybuchły pożary na obu statkach. Czy możesz sobie wyobrazić piekło rakiety przenikającej kadłub tankowca, oleju czy gazu, z płomieniami ryczącymi pod stopami? Ale załogi robiły, co robią marynarze: stanęły twardo, walczyły z pożarami i je opanowały. Prawdziwi zawodowcy morza, ratujący swoje statki pod ogniem.
Teheran zorganizował blokadę i próbuje zadławić Cieśninę. Nie chcą, żebyśmy używali omańskiego toru, którym ZEA przepuszcza ropę naftową na Khor Fakkan w Zatoce Omańskiej. Oba statki wyłączyły transponder AIS—przeszły w „ciszę"—jakiś czas temu, próbując przedostać się jak duchy. Ale duchy nie zatrzymują radaru, a teraz widzimy cenę.
Uważajcie tam, bracia. Czuwajcie uważnie. Trzymajcie głowy nisko.
Bądź pierwszym komentatorem